piątek, 20 czerwca 2014

Potrzebuję Cię! (Jin)


Pierwszy scenariusz :) Mam nadzieję, że nie wyszedł aż tak źle.



- Nie odchodź! Nie zostawiaj mnie! - krzyczałaś zrozpaczona. Próbowałaś pobiec za nim, ale nie mogłaś ruszyć się z miejsca. Wyciągałaś przed siebie rękę, jakbyś chciała go chwycić, ale był już daleko. Zalana łzami, mogłaś jedynie patrzeć na jego plecy, gdy oddalał się coraz bardziej. A ty czułaś się, jakby ciemność pogrążała cię bez reszty. Pochłaniała cię całą. Jakby coś, wyżerało cię od środka.
W końcu straciłaś go z pola widzenia. Opadłaś na kolana. Nie miałaś już siły krzyczeć. To nie mogło się dziać naprawdę. 
- Nie... proszę... nie rób mi tego... nie zostawiaj mnie samej!

Obudziłaś się cała zalana potem. Z oczu płynęły ci łzy. Cała mimowolnie drżałaś. Świat wirował, jakbyś dopiero co zeszła z karuzeli.
Parę dobrych minut zajęło ci uświadomienie sobie, że to był tylko sen. Zły sen, który nie miał nic wspólnego z rzeczywistością. To był tylko wymysł twojej wyobraźni. Tak przynajmniej sobie cały czas wmawiałaś.
Mimo wszystko, gdy dłonie przestały się trząść, podniosłaś telefon z półki przy łóżku. Był środek nocy. Znowu się nie wyśpisz i będziesz wyglądać jak zombie, ale to nie miało teraz znaczenia. Były ważniejsze sprawy. Musiałaś do niego zadzwonić. Teraz. W tej chwili. Musiałaś się upewnić, że wszystko jest w porządku.

Wybrałaś numer i już po chwili wsłuchiwałaś się zniecierpliwiona w dźwięk sygnału wyczekiwania.
- Halo? - usłyszałaś zachrypnięty głos. Musiałaś go obudzić. Nie powinno cię to dziwić, wiedziałaś, że nawet on o tej porze jest już w łóżku.
- Jin? - odezwałaś się nieśmiało i zamilkłaś. Nie wiedziałaś co tak właściwie powinnaś powiedzieć.
- Coś się stało, ___? - zapytał z troską w głosie. Zaraz potem po drugiej stronie słuchawki dało się słyszeć przeciągłe ziewnięcie. Nie wiedząc czemu, rozbawiło cię to i zaśmiałaś się krótko.
- Nie. Wszystko... dobrze.
- Ahaa... - wydawał się nic nie rozumieć, zwłaszcza tego, dlaczego dzwonisz do niego o tej porze. - Na pewno nic się nie stało?
- Na pewno. Wszystko ok. Chciałam... Kocham cię Jin.
- Ja też cię kocham. Wiesz o tym.
- Wiem, wiem. Dobranoc. Śpij już. Jutro kolejny męczący dzień - zażartowałaś.
- Nie bardziej od poprzednich - oczyma wyobraźni widziałaś uśmiech na jego twarzy. - Dobranoc skarbie. Śnij o mnie.
Rozłączył się.

Czułaś się głupio. Miałaś wyrzuty sumienia, że obudziłaś go w środku nocy i pewnie przez ciebie się nie wyśpi. Gdy o tym pomyślałaś, na twoich policzkach pojawiły się wypieki. Wstydziłaś się. Co on sobie o tobie teraz pomyśli?
Cieszyłaś się, że odebrał. To znaczyło, że go jeszcze nie straciłaś.

Mimo że czułaś się spokojniejsza wiedząc, że Jin kocha cię, koszmary nie dawały cie spokoju. Znowu śniło ci się, że on odchodzi, a twój świat się kończy. Nie zniosłabyś jego odejścia, tak samo jak nie zniosłabyś, gdyby przez ciebie czułby się źle. A teraz dręczyło cię to, że przez ciebie nie pomaga mu pewnie nawet piąta kawa z rzędu.

Stwierdziłaś, że zachowujesz się naprawdę głupio. Przecież wszystko było w porządku. Dlaczego miałoby się to zmienić przez jakiś koszmar?
Postanowiłaś pójść do niego. Powinien mieć teraz próbę... choć właściwie nie byłaś tego pewna. Ostatnio nie miał dla ciebie zbyt wiele czasu, nawet na rozmowę. Wydawało ci się jednak, że znajdziesz go tam gdzie zwykle. Miałaś zamiar powiedzieć mu o wszystkim i przeprosić. Opowiesz mu o śnie i o tym, jak bardzo przerażona nim byłaś. Wydusisz to jakoś z siebie, a wtedy poczujesz wreszcie spokój. Wiedziałaś, że zrozumie.

Wypiłaś szybko szklankę wody. Ubrałaś się i zrobiłaś sobie lekki makijaż, by dodać sobie nieco pewności siebie. Odszukałaś w szafie sweter, gdyż na zewnątrz wydawało się być chłodno. Wyszłaś z domu z postanowieniem, że tym razem nie zachowasz się jak idiotka. I nie spanikujesz. Na pewno nie spanikujesz.

Dworzec jak zwykle zapełniony był ludźmi. Jednak nie zwracałaś na to uwagi. Szłaś wprost do celu, myśląc wyłącznie o tym co powiesz Jinowi.

Gdy byłaś już blisko budynku wytwórni, zobaczyłaś tłum rozwrzeszczanych dziewczyn przed głównym wejściem. Na to nie byłaś przygotowana. to kompletnie zbiło cię z tropu.

Jakimś cudem zauważyłaś, że chłopaki wraz z Jinem wychodzą właśnie z budynku. Oczywiście towarzyszyli im ochroniarze, którzy pilnowali, by żadna z dziewczyn nie zrobiła niczego niebezpiecznego.

Nie wiedz jak ci się to udało, ale miałaś ogromne szczęście. Przepychałaś się pomiędzy fankami, aż udało ci się dotrzeć na przód tłumu. To wszystko stało się akurat wtedy, gdy Jin przechodził obok ciebie. Chciałaś go zawołać. Krzyczałaś, by odwrócił się, by cie zauważył. Ale twój głos znikał wśród innych i rozpływał się niczym kropla deszczu w jeziorze.

Poczułaś się strasznie. Jakbyś niczym nie różniła się od tych wszystkich dziewczyn. Jakby Jin był dla ciebie kimś nieosiągalnym .Mogłaś krzyczeć ile sił w gardle, a on i tak nie zwróciłby na ciebie uwagi. Nie rozpoznałby twojego głosu. Nie zobaczył cie wśród innych. Nie byłaś przecież nikim wyjątkowym. To on był.

Widziałaś jak odchodzi. Znowu mogłaś patrzeć tylko na jego plecy. Był coraz dalej i dalej, aż zniknął wewnątrz samochodu.
W myślach krążył ci obrazek znikającego w oddali Jina. Twoje oczy zaszkliły się niebezpiecznie, aż w końcu wypłynęły z nich pierwsze łzy. Później już wyrywały się spod twojej kontroli i nie mogłaś ich powstrzymać. Ale nie zwracałaś na to uwagi. Podobnie jak nic nie robiłaś sobie z hałasu jaki panował wokół. Wiedziałaś tylko tyle, że byłaś w tej chwili sama. Nie było go przy tobie, a potrzebowałaś go jak nigdy. Porzucił cie? Nie, nie porzucił. Odjechał tylko. Ale tobie wydawało się, jakbyś go straciła. Czułaś pustkę w sercu, a w twoim umyśle panował chaos.

Załamana wróciłaś do domu. Od razu rzuciłaś się na łóżko. Czułaś się zupełnie bezsilna. Płakałaś i płakałaś, jak gdyby łzy nigdy nie miały ci się skończyć. Miałaś ochotę krzyczeć, ale głos nie chciał się wydobyć z twojego gardła. Wciąż, od początku, odtwarzałaś w głowie obraz oddalającego się Jina. Nie mogłaś go wymazać, nie mogłaś zapomnieć. Gdy tylko na chwilę przestawałaś o tym myśleć, zaraz wracał, niosąc dwukrotnie większą rozpacz. Nie miałaś siły. Zupełnie nie miałaś na nic ochoty.

Po jakimś czasie czułaś się już wyprana z emocji. Smutek cię wykończył. Wiedziałaś, że zwyciężył.

I wtedy zrobiłaś najbardziej idiotyczną rzecz, jaką mogłaś. Wiedziałaś, że normalnie nie odważyłabyś się na to, ale tym razem było ci już wszystko jedno.

Napisałaś do niego smsa. "Jin, potrzebuję cię." Wysłałaś, nim zdążyłaś go skasować.

Spojrzałaś na zegarek. Był już wieczór. Kiedy ten czas minął?
Zasnęłaś, nie wiedząc nawet kiedy.

Obudziłaś się. Na brzegu łóżka siedział... Jin. Wpatrywał się w ciebie z czułością, której tak potrzebowałaś.
Myślałaś, że śnisz. Ale to nie był sen, o czym przekonałaś się, przypadkowo uderzyłaś ręką w szafkę, gdy sięgałaś po telefon. Zdecydowałaś się usiąść koło Jina.
- Niezdara - powiedział, uśmiechając się w rozbawieniu. Chwycił jednak twoją dłoń i delikatnie pocałował ją, jak gdyby chciał tym sprawić, by ból zniknął.
- Jin? Co ty tu robisz? - zapytałaś i po chwili przypomniałaś sobie smsa. Twoja twarz przybrała kolor dojrzałego pomidora. Zawstydzona, opuściłaś wzrok. Byłaś pewna, że teraz cię znienawidzi.
- Gdy skończyliśmy kręcić program, odczytałem twojego smsa - No tak. Musiał go bardzo rozwścieczyć, myślałaś. - Dzwoniłem, ale nie odbierałaś.
- Przepraszam Jin... ja-
- Nie masz za co przepraszać - mówiąc to objął cię ramieniem i przyciągnął cię bliżej siebie. Potem nachylił się i pocałował cię w policzek. Poczułaś przyjemne ciepło rozchodzące się po twoim ciele.
Jin znowu spojrzał na ciebie opiekuńczym wzrokiem, a ty poczułaś się jak jakieś małe zwierzątko. Lubiłaś się tak czuć.
- Ten twój sms - kontynuował po chwili - brzmiał strasznie desperacko...
Zesztywniałaś. Bałaś się tego co zaraz usłyszysz.
- ...dlatego przyjechałem najszybciej jak mogłem. Płakałaś, prawda?
No tak. Nie trudno było to zgadnąć widząc, w jakim stanie się znajdowałaś. Rozczochrane włosy, opuchnięte oczy, ślady po rozmazanym na twarzy tuszu... Aż podskoczyłaś na myśl, że widzi cie w takim stanie.
- Spokojnie, ___. Co się stało?
Wtedy opowiedziałaś mu o wszystkim. O okropnym koszmarze, w którym cię opuszczał na zawsze, o telefonie do niego, po którym miałaś okropne wyrzuty sumienia, no i o tym, jak przyszłaś porozmawiać, ale nie udało ci się to. O tym, jak załamałaś się również.
Jin słuchał cię w skupieniu, tuląc cię do siebie. Nic ni mówił, nie przerywał ci. Wiedziałaś, że teraz musisz być z nim zupełnie szczera i byłaś. Gdy wreszcie wyrzuciłaś z siebie wszystko co ci leżało na sercu, poczułaś ogromną ulgę. W końcu mogłaś odetchnąć.
- Przepraszam Jin - powiedziałaś wreszcie.
- Już mówiłem, że nie masz za co przepraszać - odparł poważnie. - To moja wina, że nie mogę być przy tobie wtedy, gdy tego potrzebujesz. Czuję się z tym okropnie. To ja powinienem cię przeprosić. Ostatnio strasznie zaniedbałem nasz związek. Pewnie przez to czułaś się taka opuszczona, przez to te koszmary.
- To nic Jin. Ważne, że teraz tutaj jesteś - przytuliłaś się do niego. Ukryłaś głowę w jego klatce piersiowej. Czułaś się teraz bezpiecznie jak nigdy.
- Obiecuję, że postaram się poświęcać ci więcej czasu. A ty obiecaj, że jeśli będziesz miała jakiś problem, albo znowu poczujesz się samotna, zadzwonisz do mnie natychmiast.
- Obiecuję - przyrzekłaś od razu.
Delikatnie odsunął cię od siebie i spojrzał ci głęboko w oczy. Zobaczyłaś, że jego błyszczały radośnie. Mogłaś wpatrywać się w nie godzinami i byłaś pewna, że nie znudziłoby ci się  to. Jin jednak nie miał zamiaru ci na to pozwolić. Zobaczyłaś jak jego twarz zbliża się do twojej i poczułaś jak składa na twoich ustach pocałunek. Niósł w sobie tyle uczuć, że aż zakręciło ci się od niego w głowie. Byłaś teraz taka szczęśliwa, jak jeszcze nigdy w życiu i chciałaś by ta chwila trwała wiecznie.
Żałowałaś, gdy Jin przerwał.
- Kocham cię i nigdy cię nie zostawię - powiedział, a ty nie mogłaś nacieszyć się jego słowami. - I pięknie wyglądasz w tych rozczochranych włosach. - Nie wiedziałaś czy żartuje czy nie, ale i tak byłaś szczęśliwa.

1 komentarz:

  1. Nawet nie wiesz jak się popłakałam. Tak się wczułam w ten scenariusz, że zaczęłam ryczeć jak dziecko. Takie piękne, słodkie i romatyczne <3 i w dodatku mój kochany Jin <3 chciałabym, żeby każdy facet był taki idealny jak on w tym opowiadaniu. Dobra robota ^^
    weny weny weny! I pisz dalej JinKook :D

    OdpowiedzUsuń